[zdjęcie jest z wikimedii, licencja creative commons]
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą liście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą liście. Pokaż wszystkie posty
środa, 27 października 2010
wtorek, 26 października 2010
Jesienny spacer (część 2)
Tak słoneczko pięknie świeciło i zachęcało do wyjścia, że wczoraj po prostu porwałam aparat fotograficzny i pobiegłam do parku. Zdjęcia, a też i rysunki i obrazy przyrody i zwierząt są moją wielką pasją... Która prawie znikła w czasie najgorszego chorowania, i dopiero powoli powoli wydostaję się z tej bezdennej chorobowej dziury.
Ten klon mnie po prostu zachwycił kolorami :D
Słoneczko niby było, ale chowało się od czasu do czasu za chmury, jakby powiedzieć "ty tylko nie myśl że ja tu tak na stałe, ja tylko z wizytą jestem, przypadkiem" :o)
Pan albo pani łabędź jak widać nie uważa że jestem godna robić zdjęcie, i woli nurkować :o) Nie wiem czy mój skromny aparacik się do czegoś takiego w ogóle nadaje, zwierzęta w ruchu ani raz mi nie wyszły. Oprócz moich własnych nieumiejętności, i rodzaj aparatu fotograficznego też jest wielką kwestią. Ale ja jestem szczęśliwa że w ogóle taki nowoczesny dygitalny aparat mam, doskonale pamiętam jak to jeszcze niedawno trzeba było płacić wysokie ceny za wywoływanie każdego zdjęcia osobno, a tu robię nagle setki i nic mnie to nie kosztuje :) (oprócz ceny baterii oczywiście)
O ile się nie mylę to jest jakiś parkowy rodzaj głogu, chętnie bym się dowiedziała czy to rodzaj jadalny, to by można parę takich owoców nazbierać i dżem z tego zrobić, z dodatkiem jabłka itp. Bo więcej niż garść ja nigdy nigdzie nie zbieram, chyba że w lesie gdzie wiadomo że wolno na grzyby albo jagody. Ale o ile wiem, jeśli owoce są tak dojrzałe że spadną i leżą na ziemi, to każdemu wolno zbierać i brać do domu :)
Ta wrona na czubku drzewa pokazuje przykładowo maksymalne powiększenie jakie mój mały aparacik w ogóle daje radę. Ale chyba widać przynajmniej że wrona a nie kruk :o)
Pięknie jest gdy jesień jest słoneczna. Według lekarza (i męża też) powinnam codziennie na spacer chodzić aby mi się zdrowie szybciej polepszało. Ale ja się często tak boję nagłych bólów albo mdłości, to całkiem niedawno było jak ja jeszcze w ogóle 2 metrów bez okropnego bólu nie mogłam przejść. Odkrycie leczniczych możliwości jakie mi daruje żywienie 100% wegetariańskie (czyli wegańskie/bez-zwierzęce) mi naprawdę przywróciło życie :) Przynajmniej mogę znów chodzić na spacery na własnych nogach :)
[wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa, licencja creative commons]
poniedziałek, 25 października 2010
Jesienny spacer
Więcej o tym jutro, bo ja już zasypiam tutaj przed komputerem :O<--ziewam aż tak... Ale tym razem wszystkie zdjęcia są moje własne, a nie publiczne ze zbiorów Wikimedii jak większość innych w moim blogu :) Powoli mi się zdrowie naprawdę poprawia, takie wypady z aparatem fotograficznym to niesłychany u mnie luksus, nawet nie mogę sobie przypomnieć kiedy ostatnim razem byłam gdzieś... Nawet jakieś dynie dziś upolowałam i dałam radę aż do domu je zanieść, więc na kolację już były pierwsze testy z laboratorium dyniowego ;)
[zdjęcia są mojego autorstwa, licencja creative commons]
piątek, 22 października 2010
niedziela, 5 września 2010
Etykiety:
kuna leśna,
liście,
przyroda
Subskrybuj:
Posty (Atom)


